ZARZĄD WOJEWÓDZKI NIEZALEŻNEGO SAMORZĄDNEGO ZWIĄZKU ZAWODOWEGO POLICJANTÓW WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO
Apelacja rozgrzesza policjanta

Apelacja rozgrzesza policjanta

Karol Dolecki2010-02-28
 
Komendant wojewódzki przyznał 2,5 tys. zł zapomogi policjantowi, który został zatrzymany po ukaraniu mandatem matki prokuratorki. Wczoraj zapadła decyzja, że jego sprawa trafi do Elbląga

Zakończyła się bowiem kontrola akt, którą po naszym poniedziałkowym artykule zarządził minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Opisaliśmy w nim sprawę Andrzeja R., 32-letniego policjanta z Torunia, który noc z 17 na 18 lutego spędził za kratkami policyjnego aresztu w Inowrocławiu, bo ukarana przez niego 100-złotowym mandatem kredytowanym 71-letnia Wanda D. doniosła, że wziął od niej tę kwotę. "Wyzyskując jej błędne przekonanie, iż nakłada na nią mandat karny uiszczany w gotówce, pobrał od niej pieniądze" - dowodzi prokuratura rejonowa Toruń Wschód, zarzucając mu przekroczenie uprawnień i oszustwo.

Andrzej R. nie przyznaje się. Według niego Wanda D., która w zeszłą środę na ul. Podgórskiej zignorowała dwa znaki zakazu i jeden nakazu, powiedziała mu podczas kontroli drogowej, że ma dzieci w prokuraturze i chciała, aby ją tylko pouczył. - Mama zapytała jedynie, czy może zadzwonić do córki, która pracuje w prokuraturze - zaprzecza Halina Kasza, córka Wandy D.

Policjant zaskarżył decyzję prokuratury Toruń Wschód - tej samej, gdzie pracuje Kasza - o zatrzymaniu go do sądu, a ten w czwartek orzekł, że było ono niezasadne, bo wszystkie dowody zostały już zabezpieczone, i nakazał natychmiast go uwolnić. Kiedy o tym napisaliśmy, prokurator apelacyjny w Gdańsku postanowił, że sprawa zostanie zabrana z Torunia. Dokąd, miał zdecydować po zakończeniu kontroli akt.

Przeprowadzili ją jego podwładni z gdańskiej apelacji. - Nie stwierdzili bezprawnego działania toruńskiej prokuratury - poinformował w piątek jej rzecznik prasowy Krzysztof Trynka, dodając że wykonała ona jedynie czynności niecierpiące zwłoki, czyli zabezpieczyła dowody potencjalnego przestępstwa, na co pozwalał jej kodeks postępowania karnego.

Powtórzył więc to samo co w poniedziałek mówił nam szef prokuratury Toruń Wschód Maciej Rybszleger.

O niezasadności zatrzymania Andrzeja R. Trynka mówi tak: - Nie ulega wątpliwości, że ocena sądu jest wiążąca. Ten sam sąd stwierdził jednak, że było uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, a samo zatrzymanie było prawidłowe i legalne [czyli, że nie naruszono jego procedur - dop. kd].

Rzecznik apelacji tłumaczy - tak samo jak Rybszleger - że toruńscy śledczy zdecydowali się na nie, by uniemożliwić Andrzejowi R. kontakt z partnerem z patrolu i ustalenie wersji wyjaśnień, a tym samym zacieranie śladów. - Działanie prokuratury mieściło się w ramach swobodnej oceny dowodów, do czego ma prawo. Nie naruszyło przepisów, mogąc wywołać dla niej dalsze konsekwencje - przekonuje Trynka.

- Nie jestem zaskoczona taką oceną. Nie liczyłam, że będzie inna - komentuje Malwina Jarzembska, adwokat Andrzeja R. i zapowiada wniesienie w jego imieniu do sądu pozwu o odszkodowanie za niezasadne zatrzymanie.

Co prokuratura apelacyjna na to, że jej toruńscy podwładni otworzyli mu do tego furtkę? - Takie jego prawo, odszkodowanie nie jest jednak przyznawane automatycznie - odpowiada Trynka.

Jego zdaniem w porządku było też to, że koledzy Kaszy po przedstawieniu Andrzejowi R. zarzutu od razu zawiesili go w czynnościach służbowych. - Zastosowanie takiego środka zapobiegawczego było jedną z przesłanek zatrzymania. Czy należało go stosować od razu, to sprawa ocenna - mówi rzecznik apelacji.

Jego szef postanowił, że postępowanie przeciwko Andrzejowi R. przekazane będzie prokuraturze okręgowej w Elblągu, a ta wyznaczy jedną z podległych jej prokuratur rejonowych do rozstrzygnięcia, czy należy postawić funkcjonariusza przed sądem. Jego sprawą z urzędu zajął się ponadto rzecznik praw obywatelskich.

Pomimo zarzutów, za Andrzejem R. ujęły się branżowe związki zawodowe i toruńskie Stowarzyszenie Pomocy Prawnej Policjantów. Pomogła mu dobra opinia, na którą zapracował przez 10 lat. Zawieszony funkcjonariusz będzie teraz dostawał tylko połowę pensji (ok. 1,2 tys. zł netto), a ma na utrzymaniu bezrobotną żonę i 2,5 - miesięczne dziecko. W tej sytuacji szef kujawsko-pomorskiej policji Krzysztof Gajewski przychylił się do wniosku toruńskiego komendanta miejskiego Wojciecha Machelskiego i udzielił mu 2,5 tys. zł bezzwrotnej zapomogi.


Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń

drukuj