tytul_zwiazek
tytul_zwiazek
logo_forum
Statystki odwiedzin
OkresWizytOdsłon
Dziś 107 201
Wczoraj 514 1064
Ostat tydzień 3487 7386
Ostat. dwa tyg. 6989 14993
Ostat. miesiąc 17196 37286
Ostatni rok 219796 469709
Razem 989072 2254047
Syn prokuratora przed sądem

Syn prokuratora, który groził policjantom w końcu stanął przed sądem

Emilia Chanczewska

Jutro mija 9 miesięcy od policyjnej interwencji, która znalazła finał w sądzie. Dziś ruszyła sprawa syna jednego z szefów stargardzkiej prokuratury, który pijany groził policjantom wpływami ojca.

Zatrzymanie syna prokuratora.

(Archiwum)

Obszerne wyjaśnienia odczytał przed sądem 22-letni Piotr P., oskarżony o znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej policjantów oraz stosowanie wobec nich przemocy i gróźb zmuszając do zaniechania interwencji.

Ojciec P. jest jednym z szefów stargardzkiej prokuratury, matka prokuratorem w Szczecinie. 24 lipca 2009 r. o godzinie 21 znalazł się w grupie osób, które piły piwo, zaczepiały przechodniów i hałasowały pod Żabką na ul. Pogodnej. Ekspedientki wezwały policję.

Piotr P. i jego kolega Sławomir R. (skazany już za to) agresywnie zachowywali się wobec pary z policyjnego patrolu, która przed sądem mówiła więcej, niż w pierwszych przesłuchaniach...
- Udało mi się obezwładnić oskarżonego, założyłem mu dźwignię, położyłem go na chodniku i usiłowałem założyć kajdanki - zeznawał policjant. - Wyrywał się i krzyczał - nie wiesz, kim jestem? Mój stary cię zaj...e. Użyłem w jego kierunku gazu.
- Obawiał się pan gróźb, że przez ojca prokuratora straci pan pracę? - pytał sędzia Mariusz Jasion, prowadzący sprawę.
- Nie obawiałem się, bo często coś takiego słyszę - odpowiadał funkcjonariusz. - Przeszła mi jednak taka myśl, że to może mieć znaczenie.

Do pomocy przyjechały jeszcze dwa radiowozy. Zatrzymani dwaj młodzi mężczyźni zostali przewiezieni do batalionu medycznego na badania krwi. Tam na korytarzu był już ojciec Piotra P., prokurator.
- Mówił do niego - coś ty zrobił? Co ze studiami? - opowiadał policjant. - A oskarżony na to - mam to w dupie. Potem minąłem jego ojca jeszcze przed komendą, gdzie stał i palił papierosa. Widziałem też jak rozmawiał przed okienkiem z dyżurnym.
W komendzie P. został przebadany alkotestem, który wskazał ok. 3,3 promila alkoholu. Miał też badanie narkotesterem. Nie jest ono jednak nigdzie odnotowane, a wynik nie jest zabezpieczony.
- Wyszły jakieś kreski, ale nie wiedzieliśmy, jak odczytać ten wynik - wyjaśniał policjant. - Mógł on zaszkodzić oskarżonemu.
- Co skłoniło policjantów do użycia tego testera? - pytał sąd.
- Któryś z policjantów powiedział, że oskarżony był już wcześniej zatrzymywany w związku z narkotykami - odpowiadał st. sierżant.
We wcześniejszych wyjaśnieniach ten policjant mówił, że tester narkotykowy był wadliwy i dlatego nie można było zinterpretować wyniku.

Policjantka zeznawała, że Piotr P. ją wyzywał, odpychał, kopał po nogach, groził, że ojciec ich załatwi, zwolni.
- Obawiałam się, gdy Piotr P. powiedział, że jego ojciec nas załatwi, zwolni - mówiła ta młoda, 22-letnia policjantka. - Nie miało to wpływu na składane przeze mnie zeznania. Groził nam też swoimi kolegami.
Po tej policjantka była na innej interwencji, dotyczącej spożywania alkoholu na przystanku oraz drugiej, zakłócania ciszy w bloku, podczas której znalezione zostały narkotyki. W obydwu brał udział Piotr P. Podczas drugiej wyzwał policjantkę od dziwki.
- Wiem, że jest także oskarżony o niszczenie mienia publicznego - mówiła policjantka.

Oskarżony miał przygotowanych kilka stron wyjaśnień. Sąd przerwał jednak ich odczytywanie.
- Oskarżony ocenia dowody - zeznania świadków - przed rozpoczęciem rozprawy - tłumaczył swoją decyzję sędzia Mariusz Jasion. - Na taką ocenę jest miejsce na jej zakończenie.
Piotr P. podkreślał, że to policjant używał wobec niego przemocy, przyciskał do ziemi i podrapał go po przedramieniu, a on jedynie "szarpał się stawiając bierny opór". Kwestię przywoływania swojego ojca wyjaśniał w ten sposób, że prosił tylko o powiadomienie go o swoim zatrzymaniu. I tylko wtedy miał powiedzieć, że ojciec nazywa się P. i jest prokuratorem.

Piotr P. opowiadał też, że bardzo źle czuł się po zastosowaniu wobec niego przez policjanta gazu, ponieważ ma uczulenie na tego typu środki. Bolały go od niego głowa, gardło i oczy, wymiotował.
- Po użyciu gazu Piotr P. skarżył się, że źle się czuje? - o to później policjanta zapytał sędzia Jasion.
- Kaszlał i śmiał się, że za to beknę - odpowiedział policjant.
Sędzia pytał oskarżonego o wypity tego dnia alkohol - gdzie, ile, jaki i z kim?
- Nie pamiętam, ale na pewno nie piłem pod sklepem - odpowiadał Piotr P. - Kupowałem go będąc nietrzeźwym, pouczałem ekspedientki, że nie można sprzedawać alkoholu nietrzeźwym.

Jedną z ekspedientek, która pracowała tego dnia, była 19-letnia córka ówczesnej ajentki Żabki przy Pogodnej. Obawiała się, że sklep może stracić koncesję na sprzedaż alkoholu za to, że pozwala na jego picie w swoim obrębie.
- Oskarżony pił z kolegami piwo pod sklepem - zeznawała dziś przed sądem. - Prosiłam, by odeszli. Byli pijani i agresywni. Na całym osiedlu wiadomo, że oni biorą narkotyki. Bałam się, wezwałyśmy z koleżanką policję. P. krzyczał do policjantów - wy nie wiecie, kim ja jestem i że mają go zostawić w spokoju. To słychać na nagranym telefonem komórkowym filmiku, który był w internecie. Był agresywny, wyrywał się policjantom. Jego kolega przewrócił policjantkę. Gdy policja ich zabierała, obserwujący to ludzie klaskali z aprobatą.

W całym zajściu, oprócz oskarżonego i jego kolegi, który już poddał się karze, brało udział jeszcze kilku innych młodych mężczyzn. Znają oni dobrze przebieg interwencji z godziny 21 piątku 24 lipca 2009 r. i mogą wiele wnieść do wyjaśnienia sprawy. Oskarżony dziś w sądzie podał nazwisko tylko jeszcze jednego z nich.

- Za pośrednictwem mediów zwracam się do tych osób, by zgłaszały się w charakterze świadków - mówi Mariusz Jasion, prezes Sądu Rejonowego w Stargardzie.
tytul_szukaj
tytul_zegar
10:43:45
tytul_kalendarz
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
tytul_zwiazek
mapka
tytul_zwiazek
galeria
tytul_zwiazek
Czy służba w Policji jest atrykcyjna?
Tak
Nie
dzielnik


ZW NSZZ P - FZZ SM skierowała 12 grudnia pismo do Prezydenta RP w sprawie ustawy o powołaniu Biura Nadzoru Wewnętrznego. W piśmie Federacja wyraża swoje obawy co do upolitycznienia służb i zgłasza wątpliwości w sprawie konstytucyjności tej ustawy.