tytul_zwiazek
tytul_zwiazek
logo_forum
Statystki odwiedzin
OkresWizytOdsłon
Dziś 19 49
Wczoraj 589 1314
Ostat tydzień 3992 8983
Ostat. dwa tyg. 8338 20580
Ostat. miesiąc 17504 40147
Ostatni rok 183785 394408
Razem 842725 1943660
Rzecznik KWP w Poznaniu na cenzurowanym.
Z akt śledztwa w sprawie tuszowania wypadku w Kalwach wynika, że Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy policji przekazywał mediom kłamliwe informacje.

 
10 stycznia 2007 roku, jeszcze przed publikacją pierwszego artykułu o wypadku, rzecznik przysłał oficjalne pismo (z pieczęcią komendy), w którym informował, że o wypadku powiadomił go dyżurny policji i że opuścił miejsce zdarzenia, gdy tylko zorientował się, iż uczestniczyła w nim ciężarówka z firmy jego brata. Podobne informacje przekazywał później innym mediom.

Tymczasem okazało się, że o wypadku wiedział jeszcze nim zadzwonił do niego dyżurny KMP. Co więcej, z zapisu rozmowy telefonicznej z dyżurnym wynika, że rzecznik był już wtedy na miejscu zdarzenia (dziwili się temu sami policjanci, bo Borowiak zwykle nie pojawiał się tam, gdzie doszło do kraksy).

Jawnym kłamstwem było też jego zapewnienie o szybkim opuszczeniu miejsca wypadku. Podczas przesłuchania rzecznik przyznał, że był tam co najmniej przez dwie godziny.

Podczas kontroli KGP i w śledztwie Borowiak twierdził, że był na miejscu wyłącznie prywatnie, jako obserwator stojący na uboczu. Przeczą temu zeznania świadków, według których rzecznik rozmawiał z kierującą czynnościami drogówki Anną P. Co więcej, w rozmowie z dyżurnym rzecznik przedstawił okoliczności, które znali tylko policjanci z drogówki i konsultował podjęte przez policję działania.

Gdyby prokuratura w Grodzisku Wlkp., badająca okoliczności wypadku, dysponowała informacjami, które ustalili śledczy ze Wschowy, kierowcy DAF-a groziłby zarzut nieudzielenia pomocy ofierze wypadku. Kierujący maluchem żył po zderzeniu, ale Krzysztof L. nie wezwał pogotowia ani policji. Zamiast tego... zadzwonił do swojego szefa, brata rzecznika.

Jeszcze ciekawsze jest to, co zrobił właściciel ciężarówki. Z billingów wynika, że po informacji od kierowcy dwukrotnie dzwonił do Andrzeja Borowiaka. W jakiej sprawie kontaktował się z bratem policjantem? Nie wiadomo, podczas przesłuchania odmówił odpowiedzi na to pytanie.

W śledztwie okazało się też, że Anna P. nie wykonała polecenia swojego szefa. Naczelnik SRD Józef Klimczewski nakazał jej powołać biegłego ds. rekonstrukcji wypadku. Nie zrobiła tego. Aby uniknąć postępowania dyscyplinarnego, odeszła na emeryturę przed zakończeniem kontroli.

Śledczy ze Wschowy ustalili ponadto, że przed prokuratorem Dariuszem Bizoniem, nadzorującym pierwsze dochodzenie, ukryto niektóre istotne okoliczności. „Sprawa była przygotowywana przez policjantów na umorzenie” – zeznał Bizoń, zaznaczając, że gdyby znał wszystkie okoliczności, nie zgodziłby się na umorzenie.

Prokuratura i Biuro Spraw Wewnętrznych Policji nie dotarły jednak do wszystkich dowodów. Chodzi m.in. o zdjęcia wykonane przez szefa jednej z poznańskich agencji ochrony. Ustaliliśmy, że wykonał ich w Kalwach przynajmniej o pięć więcej. Odmówił nam ich pokazania. Nie przekazał ich też prokuraturze.


źródło - Głos Wielkopolski
tytul_szukaj
tytul_zegar
05:28:52
tytul_kalendarz
Marzec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031   
tytul_zwiazek
mapka
tytul_zwiazek
galeria
tytul_zwiazek
Czy w Policji powinny powstać inne związki?
Tak
Nie
Minister chce mieć swoje zwiazki
dzielnik


ZW NSZZ P - Zarząd Główny NSZZ P na ostrzu noża stawia sprawę dotyczącą losów nowelizacji przepisów w sprawie absencji chorobowej funkcjonariuszy.W przypadku niespełnienia tego żądania Zarząd Główny NSZZ P podejmie akcję protestacyjną!!!