tytul_zwiazek
tytul_zwiazek
logo_forum
Statystki odwiedzin
OkresWizytOdsłon
Dziś 502 845
Wczoraj 1388 2584
Ostat tydzień 7170 14037
Ostat. dwa tyg. 11113 23694
Ostat. miesiąc 22753 51751
Ostatni rok 226052 485589
Razem 1181863 2666635
Policjant jak wyrocznia

Policjant jak wyrocznia

ilustracja

Zawieszać czy nie zawieszać postępowania w sprawie zatrzymania prawa jazdy w sytuacji, gdy kierowca kwestionuje wyniki pomiaru? Nawet NSA wydaje w tej sprawie rozbieżne wyroki
Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym o więcej niż 50 km/h kierowcy grozi nie tylko grzywna z art. 92a kodeksu wykroczeń, ale też zatrzymania przez starostę prawa jazdy na trzy miesiące. Choć te regulacje obowiązują od ponad trzech lat, to podwójna ścieżka karania (wykroczeniowa i administracyjna) wciąż budzi kontrowersje. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z października 2016 r. (sygn. akt K24/15) stwierdził, że podwójny reżim nie narusza zasady ne bis in idem (zakazującej podwójnego karania za ten sam czyn), jak również prawa do rzetelnego procesu. Jednak z uwagi na postępowanie organów administracyjnych można mieć wątpliwości, czy prawo do sądu nie jest iluzoryczne.

Związane ręce

Chodzi o przypadki, w których kierowca kwestionuje rzetelność pomiaru wykonanego przez policję i nie przyjmuje mandatu. Wówczas policja czy inny organ zajmujący się kontrolą ruchu drogowego kieruje do sądu wniosek o ukaranie. Równolegle jednak do starosty trafia informacja o przekroczeniu dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h, co obliguje urząd do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące.

Kłopot w tym, że nawet gdy sąd w postępowaniu wykroczeniowym stwierdzi, że nie doszło do przekroczenia prędkości o więcej niż 50 km/h, to orzeczenie takie zapada już po okresie, w którym kierowca nie mógł posługiwać się dokumentem. Dlatego też osoby, które uważają, że nie jechały za szybko, występują o zawieszenie postępowania w przedmiocie zatrzymania prawa jazdy. Jednak często urzędy, a później samorządowe kolegia odwoławcze czy sądy administracyjne stoją na stanowisku, że przepisy ustawy o kierujących pojazdami (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 978 ze zm.) wiążą starostom ręce. Chodzi o art. 102 ust. 1 pkt 4, który stanowi, że starosta wydaje decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawa jazdy, w przypadku gdy kierujący pojazdem przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego oznacza to, że w razie otrzymania zawiadomienia o naruszeniu tego przepisy starosta musi zatrzymać dokument.

– Organ ten nie jest przy tym uprawniony do weryfikowania przypisanego kierowcy wykroczenia pod względem merytorycznym. Do tego uprawniony jest sąd powszechny – uznał NSA w wyroku z 29 maja 2018 r. (sygn. akt I OSK 2190/16). Stwierdzając, że postępowanie toczące się przed sądem powszechnym nie jest podstawą do zawieszenia postępowania administracyjnego.

Uzasadnione wątpliwości

Jednak w innej sprawie NSA doszedł do wniosków zgoła przeciwnych. W wyroku z 10 kwietnia 2018 r. (I OSK 2809/17) NSA uznał, że w przypadku uzasadnionych wątpliwości co do prawidłowości pomiaru kierujący musi mieć możliwość weryfikacji informacji przedstawionej przez policję.

– Jeśli takiego sprawdzenia nie może dokonać bezpośrednio organ ani sąd administracyjny, a kompetentny jest do tego sąd powszechny (w sprawie dotyczącej wykroczenia), to organ administracji powinien zawiesić postępowanie administracyjne w oparciu o art. 97 ust. 1 pkt 4 kodeksu postępowania administracyjnego, do czasu rozstrzygnięcia zagadnienia przez sąd powszechny. W przeciwnym razie może się okazać, że rozstrzygnięcie zostanie oparte na niezweryfikowanej lub nawet arbitralnie ustalonej przesłance, co naruszałoby prawo do sprawiedliwej procedury, w rozumieniu art. 45 ust. 1 konstytucji oraz zasadę zaufania obywateli do państwa – czytamy w wyroku.

Zdaniem dr Michała Skwarzyńskiego, pełnomocnika kierowcy w sprawie, na kanwie której zapadł powyższy wyrok, rozbieżności w orzecznictwie wynikają ze specyfiki postępowania przed NSA. Sąd ten może się bowiem wypowiadać tylko w zakresie przedstawionej skargi. – Moim zdaniem niekorzystne dla kierowców orzeczenia wynikają z niewłaściwego postawienia zarzutów. Trzeba odwołać się do wykładni prokonstytucyjnej i powołać się zarówno na przepisy konstytucji, jak i wyrok TK. Większość skarżących tego nie robi, dlatego przegrywa – wskazuje adwokat. I przypomina, że co prawda przepis ustawy o kierujących nakazuje organowi zatrzymanie dokumentu na podstawie informacji z policji, ale w świetle orzeczenia trybunalskiego kierowca ma prawo żądać ustalenia wiarygodności tej wiadomości.

– To oznacza, że jeśli sprawa jest sporna, zatrzymany dokument należy zwrócić – wskazuje dr Skwarzyński.

Przepisy spełniają funkcję

Jednak zdaniem Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości, przepisy o administracyjnym zatrzymywaniu prawa jazdy spełniają swoją funkcję, bo liczba wypadków w obszarze zabudowanym spada. – Nie ma też potrzeby zawieszania postępowań. W przeciwnym razie liczba spraw kierowanych do sądów znacznie by wzrosła, bo kierowcy próbowaliby jak najdłużej odwlec moment utraty dokumentu. To prowadziłoby do zatorów w sądach, podczas gdy trzeba raczej ograniczać ich kognicję, zamiast zarzucać je rozstrzyganiem stosunkowo błahych spraw – wskazuje Marcin Warchoł. Dodając, że organy wydają decyzję o zatrzymaniu po uprawdopodobnieniu zdarzenia analogicznie do środków zapobiegawczych stosowanych przez policję w postępowaniu karnym

 
tytul_szukaj
tytul_zegar
18:44:10
tytul_kalendarz
Październik 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031       
tytul_zwiazek
mapka
tytul_zwiazek
galeria
tytul_zwiazek
Jak oceniausz propozycje MSWiA?
Dobrze
Źle
Nie mam zdania
dzielnik


ZW NSZZ P – Pan Joachim Brudziński, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, zaprasza przedstawicieli FZZ SM 23 października 2018r. na spotkanie w Warszawie!!!