tytul_zwiazek
tytul_zwiazek
logo_forum
Statystki odwiedzin
OkresWizytOdsłon
Dziś 448 700
Wczoraj 597 1181
Ostat tydzień 3786 7461
Ostat. dwa tyg. 7344 15489
Ostat. miesiąc 17460 37524
Ostatni rok 220050 469701
Razem 990010 2255727
Zapis w notatniku!

Najzabawniejsze wpadki w raportach policji

 
 
Oficjalny język wielu meldunków, raportów i notatek stróżów prawa nie zmienił się od epoki głębokiego PRL-u.

"Patrolując ulicę ze starszym sierżantem X, poczułem gwałtowną potrzebę oddania moczu, który oddawszy, ujrzałem wyłaniającego się zza wzgórza figuranta podejrzewanego o czyn z art. 286 KK" – w ten sposób starszy posterunkowy Paweł K. z Łodzi kilka lat temu pisemnie relacjonował zatrzymanie obywatela, którego uznał za poszukiwanego przestępcę. Po kilku godzinach okazało się, że sprawa jest pomyłką, a zatrzymany człowiek nie miał nic wspólnego z poszukiwanym przestępcą. Dlaczego więc wzbudził podejrzenia u funkcjonariusza? Wyjaśnia to dalsza część notatki. "Wybiegając z krzaków, zauważyłem, że figurant krzyknąwszy, zaczął oddalać się na mój widok". Niefortunnie zatrzymany człowiek został zwolniony do domu, a sprawa zakończyła się. Tyle tylko, że jej akta wyglądałyby znacznie bardziej poważnie, gdyby obaj patrolowi sprawę opisali zwięźle i merytorycznie, używając potocznie zrozumiałych słów.

Towar zwany jedzeniem

Ranga opisywanego zdarzenia i względnie mało dotkliwe skutki dla zatrzymanego pozwalają potraktować całą notatkę humorystycznie. Ale obywatelom nie zawsze jest do śmiechu, gdy tym samym językiem pisane są notatki w sprawach dotyczących poważnych przestępstw. Potwierdza to przykład mazowieckiego biznesmena, któremu w 2003 roku uprowadzono dla okupu syna (chłopca uwolnili później policjanci z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw). Zdarzenie miało miejsce w małej miejscowości w województwie mazowieckim. Doszło do niego, gdy młody człowiek spacerował obok sklepu, w którym jego ojciec robił drobne zakupy.

Biznesmen natychmiast zgłosił sprawę na policję. Zawiadomienie przyjął od niego gruby sierżant, w wieku ponad 50 lat, który cały protokół spisywał na maszynie. I poprawiał zeznania biznesmena, przekładając je na język policyjny. "Udałem się do obiektu gastronomicznego w postaci sklepu celem dokonania zakupu towaru konsumpcyjnego zwanego jedzeniem" – od takiego zdania sierżant zaczął opis zdarzenia. Później było jeszcze lepiej: "Posłyszałem brzęk tłuczonej szyby, a następnie dźwięk, który zidentyfikowałem jako odgłos syna". Protokół rozpoczyna akta śledztwa w tej sprawie. Później jest notatka do przełożonego, w której policjant kryminalny proponuje "zacząć od ustalenia potencjalnych sprawców", a obok widnieje podpis naczelnika "akceptuję", który jednak został złożony do góry nogami.

Jak u Barei

Policyjne akta roją się od humorystycznym notatek pisanych językiem znanym z czasów komedii Stanisława Barei. "Zauważywszy nas, wskazany figurant kazał nam spier…, co niezwłocznie uczyniliśmy" – napisał warszawski posterunkowy w notatce wyjaśniającej powody odstąpienia od interwencji. "Od legitymowanego czuć było silną woń alkoholu, która jednak nie roztaczała się wokół" – to z kolei notatka z legitymowania obywatela. Inny fragment, tym razem z warszawskiej Pragi: "Poszkodowany twierdzi, że ran doznał wskutek uderzenia torebką w twarz zadanego przez kobietę, którą uprzednio zamierzał zgwałcić, a która okazała się instruktorką karate".

Trzeba jednak przyznać, że język notatek potrafi czasem oddać brutalną rzeczywistość lepiej niż jakiekolwiek wyjaśnienia. "Na trawniku leżał jak zwykle obok ławki znany mi Zygmunt J. Wymienionego obywatela nie legitymowałem, gdyż znam go osobiście, a i tak wymieniony obywatel nie nosi przy sobie dowodu osobistego, więc legitymowanie nie miałoby najmniejszego celu. Podany mu probierz trzeźwości nie zmienił koloru warstwy wskaźnikowej, ponieważ Zygmunt J. nie był w stanie nadmuchać w probierz". Inny przykład: "Z przeprowadzonego starannie wywiadu środowiskowego wynikło bezsprzecznie, że Andrzej K. nie mógł dokonać włamania, gdyż w czasie, gdy ono się wydarzyło, spał pijany w krzakach przy Rynku, a poza tym we wspomnianym tygodniu najprawdopodobniej niczego nie ukradł". Bywają jednak bardziej literackie sformułowania. "Była piękna, ciepła, listopadowa noc. Koła radiowozu leniwie toczyły się ulicami Ursynowa, mijając kolejne skrzyżowania. Około godziny 23 funkcjonariusze zauważyli dwóch podejrzanych mężczyzn kręcących się przy nowoczesnym samochodzie. Doświadczony aspirant A. natychmiast rozpoznał w nich poszukiwanych złodziei. Praworządni policjanci natychmiast przystąpili do zatrzymania, które dzięki ich odwadze już po chwili zakończyło się pełnym sukcesem" – w ten sposób jeden z raportów opisywał zatrzymanie złodziei samochodowych na stołecznym Ursynowie.
Autor: Leszek Szymowski Źródła: Onet.pl
tytul_szukaj
tytul_zegar
22:39:16
tytul_kalendarz
Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
tytul_zwiazek
mapka
tytul_zwiazek
galeria
tytul_zwiazek
Czy służba w Policji jest atrykcyjna?
Tak
Nie
dzielnik


ZW NSZZ P - FZZ SM skierowała 12 grudnia pismo do Prezydenta RP w sprawie ustawy o powołaniu Biura Nadzoru Wewnętrznego. W piśmie Federacja wyraża swoje obawy co do upolitycznienia służb i zgłasza wątpliwości w sprawie konstytucyjności tej ustawy.