tytul_zwiazek
tytul_zwiazek
logo_forum
Statystki odwiedzin
OkresWizytOdsłon
Dziś 11 26
Wczoraj 823 1697
Ostat tydzień 4282 10490
Ostat. dwa tyg. 9821 23096
Ostat. miesiąc 17188 40263
Ostatni rok 182982 392338
Razem 840306 1938263
W delegację służbową bez diety - artykł WiceprzewodniczącegoZW NZZ Policjantów!

                                               W delegację służbową bez diety

Na temat poszukiwania oszczędności w Policji napisano już bardzo wiele. Niestety pomysłowość niektórych osób poszukujących tych oszczędności coraz bardziej potrafi wpra-wić w zdziwienie, nawet tych policjantów, którzy zarzekali się, że w naszej firmie już nic nie może ich zdziwić. A jednak. Okazuje się, że pewne formy oszczędzania mogą przybrać kształty tak dziwne, że aż trudno uwierzyć w ich funkcjonowanie. Przejdźmy jednak do rze-czy. 

W ostatnim czasie do działaczy NSZZ Policjantów dochodzą głosy, że przełożeni wpadli na nowy pomysł racjonalizatorski, który ma doprowadzić do przełomu w poszukiwa-niu oszczędności i postawić na nogi kulejący budżet Policji. Czytelnik zapewne zastanawia się, o co chodzi? Spieszę więc wyjaśnić, że chodzi o… nowy sposób rozliczania delegacji służbowych.

Jak się okazuje w jednej z jednostek organizacyjnych Policji dochodzi do dziwnych praktyk związanych z rozliczaniem delegacji służbowych. Sprawa ma się tak, iż policjanci, którzy udają się delegację służbową rozpoczynają ją de facto w chwili… opusz-czenia granic administracyjnych Miasta, w którym pełnią służbę. W innych przypadkach de-legacja liczona jest od chwili podjęcia konwoju zatrzymanego z aresztu, z wyłączeniem czasu na dojazd do tego aresztu. Niby nic, a jednak można tu sporo na policjantach zaoszczędzić. 

Jak to się dzieje? Proceder ów ma bardzo prosty mechanizm i związany jest bezpo-średnio z przepisami mówiącymi o wysokości stawek diety należnych z tytułu odbycia podró-ży służbowej. Zgodnie z § 4 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Admini-stracji z dnia 31 października 2002 r. w sprawie wysokości, warunków i trybu przyznawania policjantom należności za podróże służbowe i przeniesienia. (Dz.U.2002.191.1598), Jeżeli krajowa podróż służbowa trwa nie dłużej niż dobę i wynosi mniej niż 8 godzin - dieta nie przysługuje, od 8 do 12 godzin - przysługuje 1/2 diety, ponad 12 godzin - przysługuje dieta w pełnej wysokości. Po zapoznaniu się z przedstawionym przepisem można już łatwo zdema-skować mechanizm jaki zastosowano w celu uzyskania oczekiwanych oszczędności. 

Jak więc takie „uczciwe” rozliczanie delegacji służbowej wygląda w praktyce? Otóż dzieje się to tak: Policjant, który otrzymuje polecenie wyjazdu służbowego w celu przekon-wojowania osoby zatrzymanej z aresztu w miejscowości, w której pełni służbę do innego aresztu na terenie województwa, zostaje odprawiony do służby w macierzystej jednostce, a następnie udaje się do aresztu po osobę do przekonwojowania. Przejazd do aresztu oraz czynności związane z „pobraniem” aresztanta w zależności od pory dnia mogą trwać od 1 godziny do nawet 2 godzin. Zgodnie z interpretacją przełożonego wydającego polecenie wyjazdu służbowego, czas tego wyjazdu nie rozpoczyna się od wyjazdu z jednostki, ale od wyjazdu z aresztu, a w ekstremalnych przypadkach od chwili opuszczenia granic administra-cyjnych miasta. W ten sposób skutecznie ogranicza się czas delegacji, co skutkuje tym, że policjant ma prawo tylko do części diety lub w ogóle prawo do tej diety traci.

Nie trzeba wyjaśniać, że mechanizm jaki opisałem jest delikatnie mówiąc nieuczciwy. Warto jednak wskazać, w jakich tęgich głowach on się zrodził. Otóż autorem tych rewolucyj-nych rozwiązań jest Biuro Prawne Komendy Głównej Policji. W piśmie nr PP-853/11/DT datowanym na dzień 26 lipca 2011 roku możemy przeczytać taki między innymi fragment „opinii” „stałym miejscem pełnienia służby jest miejscowość stanowiąca siedzibę jednostki organizacyjnej Policji, w której policjant pełni służbę. Z takiej regulacji wynika, że czas po-dróży służbowej należy liczyć od chwili wyjazdu z  miasta do czasu powrotu do tej miej-scowości. (…) dopiero opuszczenie granic administracyjnych miasta  rozpoczyna podróż służbową, natomiast kończy tą podróż wjazd do Poznania.” Należy zaznaczyć, że au-tor tej „opinii” nie powołał się na żadne rozwiązania prawne, orzecznictwo sądowe, czy sta-nowisko doktryny. Pozwolę sobie zatem wyręczyć autora cytowanego pisma i wskazując zu-pełnie odmienny pogląd na to zagadnienie powołam się na treść Wyroku Sądu Najwyższego z dnia 4 marca 2009 r., sygn. akt II PK 210/08 w którym czytamy jeżeli „pracownik w ramach podjętej podróży wykonuje na polecenie pracodawcy zadanie służbowe. W takim przypadku podróż służbowa obejmuje okres od rozpoczęcia do zakończenia wykonania tego zadania. (…) Konstytutywnym elementem podróży służbowej jest bowiem przede wszystkim wykonywanie przez pracownika zadania służbowego określonego w poleceniu pracodawcy. 

W wyroku z dnia 20 lutego 2007 r., II PK 165/06 (OSNP 2008 nr 7-8, poz. 97) Sąd Najwyż-szy wyraził trafny pogląd, że odbywanie podróży na polecenie pracodawcy przesądza o cha-rakterze tej formy delegowania i stanowi uzasadnienie dla określenia jej mianem podróży służbowej. O podróży służbowej można mówić zatem jedynie w przypadku delegowania na-rzuconego pracownikowi w drodze polecenia zobowiązującego go do odbycia takiej podró-ży.” Podobny pogląd prezentuje również Pełnomocnik, KGP do Kontaktów ze Związkami Zawodowymi Pan Jan Gaładyk w piśmie z dnia 23 maja 2012 roku, L.dz. Gp 414/12, kiero-wanym do Przewodniczącego ZW NSZZ P Antoniego Dudy.  

Nie ma wątpliwości, że policjant zaczyna wykonywanie zadań wyznaczonych przez przełożonego od chwili odprawienia go do służby, a kończy je z chwilą rozliczenia się z niej. Nie trzeba zatem więcej udowadniać, jak bardzo radcowie prawni, Biura prawnego KGP mi-jają się z rzeczywistością, a przecież dostęp do orzecznictwa sądowego jest na tyle powszech-ny, że każdy prawnik może najpierw sprawdzić, co sądy mają do powiedzenia w podobnych sprawach, oszczędzając sobie przy okazji wstydu, gdyż ferowanie podobnych „opinii” do tej powołanej wyżej, najzwyczajniej nie przystoi osobom, które posiadają tytuły radców praw-nych. 

Reasumując chce się powiedzieć wstyd! Mogę zrozumieć potrzebę oszczędzania środ-ków budżetowych, gdyż od lat jest ich za mało. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego robi się to kosztem policjantów i dlaczego robią to przełożeni na wyniki, których pracują Ci właśnie policjanci. Drugą smutną refleksją jest fakt, o jakich kwotach rozmawiamy. Nie są to setki złotych na policjanta w skali miesiąca, ale zaledwie kilkadziesiąt złotych. Decydenci policyjni powinni wziąć głęboki oddech i zastanowić się, co robią. Czy warto naginać prawo, czy warto narażać się na ośmieszenie, czy warto w końcu zniechęcać do pracy młodych funkcjonariuszy? Wszak za takie „oszczędności” w krótkim czasie zapłacimy wszyscy.

          /-/ Błażej Dulat

 

tytul_szukaj
tytul_zegar
03:17:37
tytul_kalendarz
Marzec 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031   
tytul_zwiazek
mapka
tytul_zwiazek
galeria
tytul_zwiazek
Czy w Policji powinny powstać inne związki?
Tak
Nie
Minister chce mieć swoje zwiazki
dzielnik


ZW NSZZ P - Szef MSWiA Mariusz Błaszczak zapewnił, że rząd nie zamierza zmieniać systemu emerytalnego służb mundurowych. "Póki rządzi PiS ten system nie będzie zmieniany" - powiedział Błaszczak odnosząc się do medialnych spekulacji na ten temat.