tytul_zwiazek
tytul_zwiazek
logo_forum
Statystki odwiedzin
OkresWizytOdsłon
Dziś 468 898
Wczoraj 942 1935
Ostat tydzień 6029 12606
Ostat. dwa tyg. 10046 22627
Ostat. miesiąc 24778 49614
Ostatni rok 176242 382947
Razem 796581 1839874
„…Sprawiedliwość musi być po naszej stronie.”


                             „…Sprawiedliwość musi być po naszej stronie.”

       O ciężkiej doli policjanta z „nizin” policyjnej drabiny napisano już bardzo wiele. Niestety sytuacja wielu naszych kolegów jest nie do pozazdroszczenia. Nagminnie łamie się prawa policjantów do urlopów, dni wolnych. Wielu policjantów musi godzić się na kilkanaście dyżurów domowych w miesiącu lub latami obsługuje po kilka rewirów dzielnicowego nie otrzymując w zamian nawet godziwego dodatku służbowego, nie mówiąc już o tym, że wielokrotnie odmawia się im awansowania na grupę zgodną z charakterem wykonywanej służby.

       Niestety wielu z tych pokrzywdzonych policjantów po wyczerpaniu wszelkich środków zmierzających do poprawy własnego losu, poddaje się, tracąc nie tylko nadzieje na poprawę, ale i też chęć do pracy, co niechybnie ściąga na nich kolejne kłopoty i problem gotowy.

        W tym miejscu właśnie powinien wkroczyć do akcji związek zawodowy. Na szczęście wielu z poszkodowanych policjantów wie, do kogo w związku się zwrócić, aby uzyskać pomoc i również na szczęście z tej pomocy korzysta. W wielu województwach policjant, który opłaca dodatkową składkę na fundusz pomocy prawnej, może liczyć na wsparcie adwokata, czasami jednak wystarcza zaangażowanie się aktywistów związkowych i problem można szybko rozwiązać, a przynajmniej dobrze go nagłośnić i zmusić decydentów do odpowiedniego działała.

          Do napisania tego tekstu skłoniły mnie przykłady podjęcia interwencji przez ZW NSZZ Policjantów woj. Wielkopolskiego w indywidualnych sprawach funkcjonariuszy. W dalszej części przedstawię pokrótce problem, z jakimi do związku zawodowego zwrócił się jeden, z policjantów i jakie w tych sprawach podjęto działania. W kwestii dodatkowego wyjaśnienia chcę zaznaczyć, że celowo pominąłem nazwiska i nazwy jednostek terenowych, gdyż nie mają one znaczenia dla istoty przedstawianej sprawy. Spieszę jeszcze z informacją, że z uwagi na obszerność tego tematu pozwolę sobie o ile to będzie możliwe w następnych numerach ZPP przedstawić jeszcze dwa kuriozalne przypadki krzywdzenia policjantów i związkowych interwencji w tych sprawach.

Przykład pierwszy, czyli noga w umywalce.

          Przypadek kolegi dzielnicowego, który zwrócił się do nas z problemem odmowy uznania wypadku w służbie stanowi przykład absolutnej ignorancji i szukania za wszelką cenę oszczędności nie tylko na wypłacie samego odszkodowania, ale też na remontach pomieszczeń służbowych.

          W miesiącu wrześniu 2006 r. kolega dzielnicowy pracujący w jednym z komisariatów na terenie powiatu poznańskiego po zakończonej służbie popołudniowej postanowił przed podróżą do domu nieco się odświeżyć. Ponieważ wrzesień to jeszcze ciepły miesiąc, a dzielnicowy nabiegał się w rejonie, to po zakończeniu służby do pachnących fiołkami nie należał. Postanowił, zatem najzwyczajniej w świecie umyć nogi. Ale jak to zrobić w komisariacie? Sprawa wydaję się z pozoru prosta. W jednostce jest jeden ogólnodostępny prysznic ( patrz zdjęcia)



 Tylko, że jego stan mówiąc delikatnie jest nie najlepszy, a jego użytkowanie nie jest najlepszym pomysłem. No cóż, od czego głowa. Dzielnicowy pomyślał i postanowił umyć nogi w umywalce. Niestety obiekt jego celu higienicznego, liczący dobrze ponad dwadzieścia pięć lat, rozsypał się przy pierwszym podejściu, a w zasadzie pierwszym wsadzeniu do niego nogi. Umywalka pękając zraniła dzielnicowego w nogę i zaczął się problem. Policjant ów spędził trochę czasu na zwolnieniu lekarskim, po czym wystąpił do pracodawcy o odszkodowanie. Dalszą część opisu pominę oddając głos treści protokołu powypadkowego w części opinii o wypadku (wyciąg z oryginalnego tekstu):

„…5. Ustala się, że powyższy wypadek jest / nie jest* wypadkiem w związku z pełnieniem służby w Policji, co uzasadnia się następująco:

Zdarzenie nastąpiło w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych przez poszkodowanego –bez praw odszkodowawczych zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 16.12.1972r.( z późniejszymi zmianami) o odszkodowaniach przysługujących w razie wypadków, rażąco niedbałe działanie poszkodowanego….”

          Oczywiście jak zapewne szanowny czytelnik się domyśla to nie jest koniec, problemów kolegi dzielnicowego. Jako strona w postępowaniu powypadkowym policjant został pouczony o możliwości złożenia uwag i zastrzeżeń do protokołu. W wymaganym terminie złożył pismo na ręce swojego bezpośredniego przełożonego p.o. Kierownika Rewiru Dzielnicowych i… dowiedział się od Komendanta, że przekroczył termin. W ocenie związku jest to oczywiście jawne naciąganie faktów, gdyż dzielnicowy złożył zastrzeżenia na piśmie w siódmym dniu od doręczenia mu odpisu protokołu, a więc zgodnie z terminem i posiada na ten fakt pisemne pokwitowanie przełożonego. Oczywiście odmowa rozpatrzenia zastrzeżeń skutkowała odwołaniem do wyższego przełożonego, który zgodnie z zasadą „ręka, rękę myje” w podobnym tonie do protokołu powypadkowego odmówił policjantowi wypłaty świadczenia.

           W tym miejscu przytoczę fragment treści pisma, jakie otrzymał policjant, które „poucza” go zasadności mycia nóg po służbie (wyciąg z oryginalnego tekstu):

„…Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Socjalnej- z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U Nr 169 poz. 1650) brodziki do mycia nóg powinny być instalowane w umywalniach dla pracowników narażonych na zabrudzenie nóg.

   Ponadto zgodnie z ww. przepisem brodziki te  nie  są wymagane  dla pracowników zatrudnionych przy pracach na otwartej przestrzeni - poza terenem zakładu pracy, Należy zauważyć, że dzielnicowi nie pełnią służby w warunkach narażenia na zabrudzenie nóg. Ponadto zgodnie z Zarządzeniem Nr 15/99 z dnia 23.09.1999 w sprawie metod i form wykonywania zadań przez dzielnicowego i kierownika rewiru dzielnicowych pobyt dzielnicowych na terenie jednostki wynosi maksymalnie 40% ośmiogodzinnego wymiaru służby, co stanowi niespełna trzy godziny, natomiast pozostała cześć czasu przeznaczona jest na obchód - na otwartej przestrzeni, poza terenem jednostki.

W związku z powyższym zgodnie z ustawą z dnia 16.12.1972 r. (art. 4 ustęp 1) odszkodowanie z tytułu poniesionego uszczerbku na zdrowiu po zaistniałym wypadku

poszkodowanemu nie zostanie wypłacone…”

        Ręce, a w zasadzie nogi opadają po przeczytaniu takiej argumentacji. W tej sytuacji nic nam nie pozostało poza skierowanie sprawy do Sądu rejonowego, aby ten rozpatrzył zasadność „przemyśleń” strony służbowej na temat prozy życia, czyli mycia nóg po służbie. Swoją drogą na zakończenie warto dodać, że od bez mała roku 2005 na sanitariatach jednostki, w której miało miejsce to zdarzenie, ciąży decyzja Inspekcji Sanitarnej, MSWiA, co do konieczności przywrócenia ich do stanu używalności, a te prace do lipca 2007 r. nie zostały jeszcze wykonane.

         Podsumowując ten smutny tekst nasuwa się refleksja, że stronie służbowej wygodniej lub z oszczędności policjantowi odmówić odszkodowania i liczyć się z niekorzystnym wyrokiem sądowym w tej sprawie (i poniesieniem jeszcze większych kosztów), niż zapewnić mu godziwe warunki pracy i to, aby jako funkcjonariusz bodaj najważniejszej instytucji państwowej najzwyczajniej w świecie nie śmierdział po służbie. Polska – Tanie państwo – hasło aktualne każdego dnia.

C.D.N

                                                                                             Błażej Dulat

tytul_szukaj
tytul_zegar
15:54:27
tytul_kalendarz
Styczeń 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031         
tytul_zwiazek
mapka
tytul_zwiazek
galeria
tytul_zwiazek
Jakie powinny być podwyżki w 2017 roku?
Równo dla każdego
150 zł dla wszystkich 100 zł motywacja
dzielnik


ZW NSZZ P - rozmowy w ministerstwie w sprawie podwyżek nie zostały zakończone. Ostateczna decyzja zapadnie w ciągu najbliższych dniach!!!